W ostatni weekend miał miejsce LAN kończący ostatnią edycję Galaxy Cupa. Odbył się on w Kinguin Lounge w Gdańsku, a jedyny naszym przedstawicielem w postaci partnera było ViBe Gaming. Zakwalifikowali się po doskonałej walce w kwalifikacjach, gdzie zwyciężyli na RRisk (13;7), Eppe (16:12) oraz Haspers (2:1). Nie byli to oczywiście rywale z pierwszej łapanki i ViBe pokazało, że mają chęć na zdobycie tytułu.
Mecz otwierający – ViBe Gaming vs Armitra Esports
Pierwszym meczem otwierającym całego LANa było spotkanie naszego partnera z Armitrą Esports o godzinie 10:00. Spotkanie już przed startem wzbudzało wiele emocji głównie z racji na to, że zawodnicy obu ekip wcześniej grali w jednej ekipie. Mimo wszystko w tym meczu trzeba było odłożyć sympatie na bok i skupić się na zwycięstwie. Rozpoczęliśmy od Dusta 2, którego wyborem poszczyciła się Armitra.
Początek nie poszedł po myśli ViBe. Przegrali oni rundę pistoletową i również force zagrany w rundzie drugiej nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Pojawiła się jednak bardzo duża niespodzianka w rundzie 2, bo nasz partner zwyciężyć rundę w pełni ekonomiczną, która pozwoliła im się odbić na remis oraz prowadzenie 3:2. Mimo tego, że początek okazał się dość dobry dla zawodników ViBe Gaming to jednak cała pierwsza połowa idealnie nie była i zakończyła się remisem 6:6.
Obie ekipy oczywiście upatrywały dużej szansy w rundzie pistoletowej, w której to jednak nasz partner okazał się lepszy i wzbił się na prowadzenie najpierw 8:6, które po chwili przerodziło się w przewagę 10 do 6. Armitrze udało się odpowiedzieć, ale co najważniejsze serii już złapać im się nie udało. ViBe dzięki temu złapało kolejne momentum, które okazało się na tyle skuteczne, że mapę udało im się domknąć wynikiem 13:7. Oczywiście po zwycięstwie na mapie rywale wzrosły, jednak trzeba było jeszcze dokończyć robotę na własnym wyborze.
Dust 2
(pick Armitry Esports)
ViBe Gaming 13:7 Armitra Esports
Wyborem od ViBe była mapa Mirage, gdzie Armitra dość często nie grała i spodziewaliśmy się dominacji ze strony naszego partnera. Runda pistoletowa mimo tego, że po myśli naszych ulubieńców nie poszła, to nie miała większego znaczenia dzięki wygranemu force’owi. Tym samym rozpoczęli oni od prowadzenia 3 do 1. Dalsza część szła doskonale i pierwszą połowę zakończyli z prowadzeniem 9:3 po zakończonej stronie CT.
Wydawałoby się, że z taką dyspozycją ViBe zakończy to spotkanie bardzo szybko. Nic jednak bardziej mylnego, bowiem rywale w drugiej połowie się obudzili, głównie dzięki wygranej rundzie pistoletowej. Potem udało im się również wygrać parę rund z pełnym wyposażeniem i zrobiło się niebezpiecznie, a prowadzenie stopniało do tylko jednego punktu. W najważniejszym jednak momencie udało się jednak wygrać i dzięki temu doprowadzić do pozbawienia rywali pieniędzy, dzięki czemu łatwo dokończyli spotkanie, wygrywając 13:9.
Mirage
(pick ViBe Gaming)
ViBe Gaming 13:9 Armitra Esports
Półfinał z ogromnym faworytem – ViBe Gaming vs TNC Esport
Po powyższym zwycięstwie oczywiście ekipa ViBe udała się na odpoczynek i kolejne spotkanie rozegrali następnego dnia. Tam w półfinale przyszło im się zmierzyć na obrońców tytułu i zarazem faworyta do aktulanego – TNC Esport. Przed tym meczem większość osób i tak mówiła, że jest to przedwczesny finał i nasz partner może zwyciężyć. No… niestety chyba się pomylili. Rozpoczęliśmy od mapy Inferno, która została wybrana przez rywali.
Początek nie był zbyt dobry po TNC wyszło bardzo szybko na dość sporę prowadzenie. Problemem jednak było to, że odpowiedź nie przychodziła. Przeciwnicy powiększali swoje prowadzenie bardzo szybko i niestety pierwsza połowa zakończyła się całkowitą dominacją „nocnego klanu” wynikiem 12 do 0. W drugiej połowie ViBe Gaming spróbowało jeszcze odpowiedzieć, ale mimo wygranej rundy pistoletowej to force przeciwników ukrócił nadzieje na cokolwiek więcej, tym samym kończąc mapę nr 1 przegraną 1:13.
Inferno
(pick TNC Esport)
ViBe Gaming 1:13 TNC Esport
Po takiej sromotnej porażce na mapie rywala na pewno było się ciężko podnieść i ViBe Gaming musiało zbudować morale na drugą mapę. Tą wybrany przez nich Ancient, więc teren, na którym powinni się czuć pewnie i być może zwyciężyć dają sobie nadzieję. Początek nie był jednak łaskawy. Przegrana pistoletówka jak i force na pewno nie polepszyły sytuacji. Udało się jednak dość szybko przełamać i powrócić na dobre tory wynikiem 2:3. TNC jednak szybko się otrząsnęło i powiększyło prowadzenie na 9 do 2, a nawet udało im się zakończyć pierwszą połowę prowadzeniem 10:2.
Druga połowa rozpoczęła się bardzo dobrze, bo od lekkiego odrobienia strat. Później to jednak niekończące się kłopoty, z których ViBe nie zdążyło wyjść, tym samym przegrali drugą mapę 4:13 oraz całe spotkanie 0:2, kończąc zmagania w tej edycji na 3-4 miejscu.

