W ViBe Gaming ostatnie miesiące to prawdziwy rollercoaster. Jeszcze na początku września organizacja żegnała swój ówczesny skład, by ledwie chwilę później, pod koniec miesiąca, z przytupem wrócić do gry i zaprezentować nową piątkę pełną ambicji i świeżej energii. Ten skład grał krótko, ale intensywnie. Weszli oni w sezon pewnie, mieli swoje momenty, chwile napięcia, przebłyski formy i realne nadzieje na to, że właśnie z tą piątką napiszą kolejny solidny rozdział. Niestety… Dziś wiemy, że ta historia ponownie kończy się szybciej, niż wielu mogło się spodziewać.
Ale hej… To przecież ViBe. A skoro jedna przygoda dobiegła końca, to kto wie, może nową piątkę zobaczymy jeszcze przed świętami? W końcu Mikołaj/Gwiazdor (nie hejtujemy kto, może być nawet i krasnal) podobno dostarcza prezenty też w formie składów CS2.
Drużyna, która miała napisać nowy rozdział
Skład, który ViBe Gaming zaprezentowało pod koniec września, od samego początku sprawiał wrażenie projektu budowanego z pomysłem. Mieszanka młodości, ambicji i solidnych indywidualnych umiejętności dawała nadzieję, że przed organizacją otwiera się nowy, bardzo obiecujący etap. Zawodnicy dopiero się docierali, ale już w pierwszych tygodniach było widać, że grają z energią, której ViBe potrzebowało po letnich roszadach.
ViBe Gaming

Tkaczu
jkb
Gondzialo
m1qo
ZillaKrótko po ogłoszeniu piątki pojawił się też kolejny ważny element układanki… Nowy trener, którego rolą miało być uporządkowanie procesu treningowego i nadanie drużynie konkretnej struktury gry. Dla młodego składu to był sygnał, że projekt nie jest „na chwilę”, tylko ma realne ambicje wejść na wyższy poziom. Wspólne treningi, pierwsze sparingi, małe poprawki i szlifowanie stylu gry. Wszystko wskazywało na to, że ViBe stawia na rozwój krok po kroku. Nie było tu rewolucji, tylko budowanie fundamentów, które miały procentować z czasem. To właśnie z tym składem kibice zaczynali wiązać coraz większe nadzieje, licząc, że w końcówce roku ViBe wreszcie ustabilizuje formę i pokaże pełnię swojego potencjału.
Osiągnięcia ViBe Gaming, które zbudowały ich tożsamość
Choć projekt trwał krótko, ViBe Gaming zdążyło zaliczyć kilka istotnych momentów, które warto wyróżnić. Najważniejszym z nich było zakwalifikowanie się do fazy playoff Galaxy Cup. Czyli osiągnięcie, które dało drużynie przepustkę na LAN-owy finał w Gdańsku. Sam występ tam okazał się solidny. ViBe pokazało dojrzałą grę, potwierdziło formę z online’ów i przeszło przez pierwsze etapy turnieju, docierając aż do półfinału. Tam jednak zatrzymało ich TNC.
Zawodnicy zmagali się również w ESEA Main, gdzie mimo kilku wyróżniających się występów, zespół nie zdołał awansować do fazy playoff. Do tego jednym z przystanków było Immunity League, w którym ViBe dotarło do ćwierćfinału. Niestety musieli tam uznać wyższość formacji Epoki Lodowcowej. Jednak jak na kilka miesięcy wspólnej gry, drużyna zanotowała całkiem solidny pakiet wyników, pokazując charakter i zostawiając po sobie ślad na scenie.
Koniec etapu, który mógł być początkiem
Wczoraj ViBe Gaming podzieliło się z fanami oficjalnym komunikatem, w którym poinformowało o rozstaniu z całym składem CS2. Wpis utrzymano w mocno emocjonalnym tonie… Z podziękowaniami za każdy wspólny trening, za walkę na serwerze i za to, że zawodnicy stali się częścią rodziny ViBe. To była decyzja, która nie zaskoczyła wszystkich, ale na pewno poruszyła tych, którzy z zainteresowaniem śledzili rozwój projektu.
To pożegnanie dobrze oddaje klimat ostatnich miesięcy. Intensywnych, pełnych pracy, szukania stabilizacji i nadziei, że to właśnie ten zestaw graczy zbuduje coś trwałego. Choć finalnie projekt nie przetrwał długo, trudno odmówić temu składowi charakteru i zaangażowania. Zostawili po sobie kilka naprawdę solidnych występów. Pokazali momentami bardzo fajny CS2 i przede wszystkim, nie zniknęli w tłumie. Każdy, kto obserwował ich drogę, widział, że było w tym serducho.
Czy można było liczyć na więcej? Być może. Czy było widać potencjał? Zdecydowanie, ale e-sport rządzi się swoimi prawami. Niemniej historia ViBe pokazuje jedno. Ta organizacja nie lubi długo stać w miejscu. Już kilka razy potrafili zaskoczyć szybkim powrotem do gry, kiedy wydawało się, że potrzebują dłuższej przerwy. I kto wie, może tym razem będzie podobnie? Może, zanim zapachnie pierogami i barszczem, zobaczymy na ich profilach kolejną piątkę, gotową powalczyć o coś świeżego.
Co dalej dla ViBe Gaming?
Rozstanie z obecnym składem zamyka pewien krótki, ale wyrazisty etap w historii ViBe Gaming. Organizacja po raz kolejny staje na rozdrożu, jednak patrząc na dotychczasowe działania… Trudno spodziewać się długiej ciszy. Niezależnie od tego, jaki kierunek wybiorą teraz, ostatnie miesiące pokazały, że ViBe nie boi się zmian, a każdy kolejny projekt traktuje jako szansę na zbudowanie czegoś lepszego. To naturalny moment, by złapać oddech, podsumować to, co zadziałało i zastanowić się nad kolejnymi krokami. A gdy nadejdzie czas na nowy rozdział… Społeczność z pewnością będzie gotowa, by śledzić go od początku.
