Vandalsi rozpoczęli udział w Feather Cup: Autumn Edition z wielkimi nadziejami i chęcią pokazania się z jak najlepszej strony. Ich pierwsze mecze dostarczyły jednak mieszanki emocji. Od trudnego startu, przez kontrowersje wokół dwóch walkowerów, aż po przekonujące zwycięstwo w ostatnim spotkaniu. Z bilansem 3–1 Vandals Clan znajdują się w świetnej pozycji przed decydującym starciem fazy grupowej.
Niewygodny start, ale z charakterem
9 października Vandals Clan zainaugurował swoje zmagania w Feather Cup’ie. Rywalem był dobrze znany Tuga Clan, który od pierwszych minut pokazał, że nie zamierza oddać pola bez walki. Mecz rozegrano na de_nuke, a kibice obu drużyn mogli czuć satysfakcję z poziomu widowiska.
Choć Vandalsi walczyli ambitnie i kilka rund rozstrzygnęli dzięki świetnym indywidualnym akcjom, ostatecznie to przeciwnicy okazali się skuteczniejsi. Spotkanie zakończyło się wynikiem 8:13, a zawodnicy Vandals musieli pogodzić się z porażką na inaugurację turnieju. Każda mapa w grupie może mieć ogromne znaczenie w końcowym rozrachunku, więc zespół natychmiast skupił się na poprawie błędów i przygotowaniach do kolejnych gier.
Dzień pełen emocji i… kontrowersji
Kolejne dwa spotkania Vandalsi mieli rozegrać 12 października — najpierw z Moczodołem o godzinie 20:00, a godzinę później z Mepo Industries. Ten dzień miał być dla zespołu szansą na odbudowanie morale po pierwszej porażce. Nikt jednak nie spodziewał się, że to właśnie te mecze wywołają największe zamieszanie w dotychczasowej historii turnieju.
Oba spotkania zakończyły się zwycięstwami Vandalsów przez walkower, ponieważ przeciwnicy nie stawili się na serwerze o wyznaczonej godzinie. Problem w tym, że — jak twierdzili niektórzy zawodnicy — zgłoszenie wyniku miało nastąpić zaledwie minutę po dopuszczalnym czasie spóźnienia.
W sieci natychmiast rozgorzała dyskusja. Część fanów broniła Vandalsów, wskazując, że przepisy są jasne i drużyna po prostu z nich skorzystała. Inni zarzucali im brak sportowego ducha i zbytnią skrupulatność. Sam zespół nie wdawał się w polemikę, publikując jedynie krótkie oświadczenie, że „grają zgodnie z zasadami turnieju i koncentrują się na kolejnych meczach”.
Niezależnie od opinii, fakty są niepodważalne: po trzech kolejkach Vandals Clan miał bilans 2–1 i znacząco poprawił swoją sytuację w tabeli grupy A.
Pewne zwycięstwo i pokaz dojrzałości
13 października o godzinie 18:00 Vandalsi stanęli do walki z drużyną Victoria Nostra. Po burzliwym tygodniu to spotkanie miało pokazać, czy zespół potrafi utrzymać koncentrację mimo kontrowersji. Od pierwszych rund widać było, że zawodnicy są głodni zwycięstwa i w pełni kontrolują przebieg meczu.
Na mapie de_ancient Vandals Clan dominował tempem, komunikacją i precyzją strzałów. Ich gra była pewna, zorganizowana i pozbawiona nerwowych decyzji, które w inauguracyjnym meczu kosztowały ich cenne rundy. Ostateczny wynik 13:9 potwierdził rosnącą formę drużyny i praktycznie zapewnił im awans do fazy play-off.
Ostatnia prosta przed play-offami
Z bilansem 3–1 Vandals Clan może patrzeć w przyszłość z optymizmem. Ostatnie spotkanie w fazie grupowej rozegrają 15 października o 22:25 przeciwko zespołowi Hussars. To starcie może przesądzić o ich ostatecznym rozstawieniu w drabince finałowej — wygrana zapewni im lepszą pozycję i teoretycznie łatwiejszego rywala w pierwszej rundzie play-offów.
Podsumowanie
Feather Cup: Autumn Edition pokazuje, że Vandals Clan to zespół, który potrafi wyciągać wnioski, radzić sobie z presją i odpowiadać na krytykę wynikami. Po nieudanym początku przyszły dwa kontrowersyjne, ale regulaminowe zwycięstwa, a następnie solidny pokaz siły przeciwko wymagającemu rywalowi.
Teraz wszystko zależy od ich występu przeciwko Hussars. Jeśli utrzymają dotychczasowy poziom i zachowają chłodne głowy, mogą stać się jednym z czarnych koni całego turnieju.
Vandals Clan (facebook — x.com — profil drużyny)

