Turniej Underground Rivals dostarczył widzom wszystkiego, czego można oczekiwać od dynamicznej rywalizacji. Od niespodzianek, przez jednostronne dominacje, aż po emocjonujące końcówki i indywidualne popisy. W czterech grupach rozegrano łącznie 60 spotkań, z czego część zakończyła się walkowerami… Te natomiast również miały wpływ na układ tabel oraz tempo rywalizacji, otwierając niektórym drużynom drogę do łatwiejszych punktów, a innym odbierając szansę na pokazanie pełni możliwości. Tym samym osiem najlepszych formacji awansowało do fazy pucharowej, gdzie margines błędu praktycznie nie istniał, a presja rosła z każdą kolejną rundą. Walka o finał była pełna zwrotów akcji, a kilku zawodników szczególnie zapracowało na status gwiazd turnieju. Ostatecznie mistrzowie zostali wyłonieni dopiero w decydującym meczu, który zamknął rywalizację w naprawdę mocnym stylu. W poniższym podsumowaniu ponownie prześledzimy pewne etapy turnieju… Od sytuacji w fazie grupowej, przez emocjonujące play-offy, aż po wielki finał, który wyłonił triumfatora UG Rivals.
Starcie w grupach – początek drogi po mistrzostwo Underground Rivals
Faza grupowa Underground Rivals została już częściowo omówiona w naszym wcześniejszym materiale, gdzie przyglądaliśmy się najciekawszym spotkaniom i pierwszym sygnałom formy poszczególnych drużyn. W ramach pełnego podsumowania turnieju wracamy do tego etapu, by w skrócie przypomnieć, jak wyglądała rywalizacja w czterech grupach oraz które zespoły wywalczyły sobie miejsce w fazie pucharowej, rozpoczynając prawdziwą walkę o mistrzostwo.
Grupa A – trzy zespoły równo po 12 punktów
Pierwsza grupa była jedną z najciekawszych nie dlatego, że miała zaskakującego lidera, lecz dlatego, że aż trzy drużyny do ostatniego meczu walczyły o pierwsze miejsce. Koziołki Anki, ViNo i Ignis Five regularnie punktowały, a każda z nich miała swój moment dominacji. Koziołki najgłośniej zaznaczyły swoją obecność, demolując swoich rywali raz 13:1, a raz 13:3. Natomiast Victoria błyszczała stabilnością, a Ignis Five mocnymi wejściami w kluczowych starciach.
Niżej w tabeli panował raczej chaos… 404 potrafiło zaskoczyć w pojedynczych meczach, gdzie Carpathian Roja szukała formy przez cały etap. Niestety Fairus Youngsters miało trudności z przebiciem się w jakimkolwiek spotkaniu.
| Drużyna | Bilans Meczów | Bilans Rund | Punkty |
|---|---|---|---|
| Koziołki Anki | 4–1 | 31 | 12 |
| Victoria Nostra | 4–1 | 25 | 12 |
| Ignis Five | 4–1 | 17 | 12 |
| 404 | 2–3 | -21 | 6 |
| Carpathian Roja | 1–4 | -23 | 3 |
| Fairus Youngsters | 0–5 | -29 | 0 |
Grupa B – Tuga Clan poza zasięgiem
Jeśli jakakolwiek grupa miała jednego, bezdyskusyjnego dominatora, to właśnie grupa B. Tuga Clan nie tylko wygrał wszystkie mecze… Oni je zabierali przeciwnikom, często kończąc spotkania w kilka minut. Z bilansem +36 byli jedną z dwóch najbardziej niszczących drużyn całej fazy grupowej. Za ich plecami Lunacy stanęło na wysokości zadania, ale do Tugi po prostu brakowało „tego czegoś”. Niżej klasyfikacja była mocno wyrównana, a różnice między Fairus, Knagi, NPK i Vision wypracowywały się głównie w meczach bezpośrednich.
| Drużyna | Bilans Meczów | Bilans Rund | Punkty |
|---|---|---|---|
| Tuga Clan | 5–0 | 36 | 15 |
| Lunacy | 4–1 | 26 | 12 |
| Team Fairus | 3–2 | 3 | 9 |
| Knagi Niebisza | 1–3 | -1 | 3 |
| NPK | 1–4 | -21 | 3 |
| Vision Esport | 1–4 | -43 | 3 |
Grupa C – Perun i GV poza konkurencją
W grupie C najciekawsze było to, jak bardzo Perun i Jonixal odskoczyły od reszty. Oba zespoły kończą fazę grupową z 15 punktami, a różnice robiły szczegóły. Niestety Golden 5 miało swoje momenty, zwłaszcza w meczach z ekipami z dołu tabeli, ale nie zdołało realnie zagrozić topowi. NPK 2, VYCE i Visionary miały natomiast spory problem ze stabilnością, a walkowery dodatkowo spłaszczyły rywalizację.
| Drużyna | Bilans Meczów | Bilans Rund | Punkty |
|---|---|---|---|
| Perun | 5–0 | 22 | 15 |
| Jonixal | 5–1 | 22 | 15 |
| Golden 5 | 3–2 | 3 | 9 |
| NPK 2 | 2–3 | -29 | 6 |
| VYCE | 1–4 | -16 | 3 |
| Visionary | 0–5 | -21 | 0 |
Grupa D – komplet Moczodolu i mocne wejście Mivori
Zdecydowanie grupa D była najbardziej „turniejowa” w charakterze… Dużo emocji, dogrywki, momenty przełamania i formacje, które potrafiły nagle odpalić. Na pierwszym miejscu oczywiście Moczodol, który wszedł w fazę grupową jak walec i nie zatrzymał się w żadnym z pięciu spotkań. +42 rundy robią wrażenie i pokazuje, że ta ekipa przyszła po coś więcej niż wyjście z grupy. Natomiast Mivori grało dojrzale, momentami bardzo efektownie, ale pełniło raczej rolę wicelidera niż realnego kandydata do 1. miejsca. Środkowa strefa tabeli była zacięta: Spectra i Pirtus.vro miały swoje przebłyski, jedna dogrywka, jedno mocne zwycięstwo… Ale brak konsekwencji nie pozwolił powalczyć o więcej.
| Drużyna | Bilans Meczów | Bilans Rund | Punkty |
|---|---|---|---|
| Moczodol | 5–0 | 42 | 15 |
| Mivori | 4–1 | 22 | 12 |
| Spectra | 2–3 | 0 | 6 |
| Pirtus.vro | 2–3 | -6 | 6 |
| Croxic | 1–4 | -22 | 3 |
| Gromaz | 1–4 | -36 | 3 |
Faza pucharowa Underground Rivals – gdy margines błędu znika
Po zakończeniu fazy grupowej do walki o mistrzostwo weszła najlepsza ósemka turnieju. Play-offy od początku narzuciły inne tempo niż grupy… Tu nie było już miejsca na słabszy dzień, a każdy mecz dawał albo przepustkę dalej, albo koniec marzeń o tytule. Część faworytów poległa zaskakująco szybko, inne drużyny odpaliły dopiero teraz, a cała drabinka ułożyła się w serię naprawdę efektownych pojedynków.
Ćwierćfinały
Koziołki Anki 1:2 Mivori
Pierwsze ćwierćfinałowe starcie od razu przyniosło historię, o której długo będzie się mówić. Koziołki Anki świetnie otworzyły serię, gdzie pierwsza mapa przebiegła wyraźnie pod ich dyktando i wyglądało na to, że kontrolują sytuację. Mivori nie tylko przetrwało jednak ten mocny początek, ale od drugiej mapy zaczęło stopniowo przejmować inicjatywę. Decydujące starcie było już zupełnie innym widowiskiem… Całkiem wyrównanym, nerwowym i takim, w którym oba zespoły miały realną szansę zamknąć serię na swoją korzyść. Mivori okazało się jednak skuteczniejsze w kluczowych momentach i to oni awansowali dalej, eliminując ekipę, którą wielu widziało nawet w strefie medalowej.
Tuga Clan 0:2 Jonixal Esports
Drugie ćwierćfinałowe starcie okazało się prawdopodobnie największym zaskoczeniem całej rundy. Tuga Clan, czyli zespół, który przeszedł fazę grupową bez choćby jednej porażki, został całkowicie zatrzymany przez Jonixal. Zamiast wyrównanej serii, jakiej można było się spodziewać po formie obu ekip, oglądaliśmy jednostronny pojedynek, w którym Jonixal od początku do końca miał pełną kontrolę. Obie mapy przebiegły w podobnym stylu… Jonixal wchodziło w mecze pewnie, szybko zdobywało przewagę i nie pozwalało Tudze na żadne dłuższe serie punktowe. Efekt? Jedno z najbardziej jednoznacznych 0:2 w całej fazie pucharowej i bardzo mocny sygnał, że Jonixal przyjechało po coś więcej niż półfinał.
Victoria Nostra 2:0 Moczodol
Kolejne ćwierćfinałowe starcie przyniosło dużą niespodziankę. Moczodol, absolutny dominator fazy grupowej, nie był w stanie powtórzyć tamtej formy. Pierwsza mapa została zdominowana przez ViNo, które szybko zdobyło przewagę i pewnie zamknęło rundy na swoją korzyść. Druga mapa natomiast była zupełnie inna… Bardzo wyrównana i pełna emocji, a o wyniku decydowała dopiero dogrywka. Moczodol miało wciąż szansę na przedłużenie serii, jednak ViNo w kluczowych momentach zachowało zimną krew i zakończyło mecz na swoją korzyść, meldując się w półfinale z kompletem zwycięstw w tej rundzie.
Lunacy Gaming 2:0 Perun
Ostatnie ćwierćfinałowe starcie pokazało, że Perun nie odda łatwo pola, mimo że w grupie prezentowali niemal perfekcyjną formę. Mimo wyrównanych i pełnych napięcia map Lunacy Gaming utrzymywało przewagę. Perun miało swoje momenty i walczyło do końca, ale to Lunacy skutecznie zamknęło obie mapy i awansowało do półfinału, pokazując dojrzałość i stabilność w kluczowych momentach.
Półfinały
Mivori 0:2 Jonixal Esports
W półfinale Jonixal kontynuowało świetną formę, ale pierwsza mapa nie była łatwa… Zakończyła się ona dopiero po dogrywce, a Mivori kilkukrotnie było blisko zwycięstwa. Natomiast druga mapa była już zupełnie inna. Jonixal przejechało się po rywalu, szybko zdobywając przewagę i nie dając Mivori żadnej realnej szansy na odwrócenie losów serii. Ostatecznie Jonixal awansowało do wielkiego finału z kompletem zwycięstw w tej rundzie, pokazując jednocześnie, że potrafi zarówno wytrzymać napięcie wyrównanych spotkań, jak i całkowicie zdominować przeciwnika.
Victoria Nostra 2:0 Lunacy Gaming
W drugim półfinale ViNo zmierzyło się z Lunacy w bardzo wyrównanym starciu. Obie mapy były pełne napięcia i momentów, w których każda z ekip mogła przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ostatecznie jednak to Victoria Nostra wychodziła z kluczowych pojedynków minimalnie lepiej, zachowując przewagę w decydujących momentach i zamykając serię 2:0. Takie zwycięstwo zapewniło im miejsce w finale i pokazało, że potrafią radzić sobie w trudnych, zaciętych meczach, nawet przeciwko równorzędnym rywalom.
Mecz o 3. miejsce
Mivori 0:2 Lunacy Gaming
W meczu o 3. miejsce Lunacy szybko pozbierali się po półfinale i pewnie pokonali Mivori 0:2. Mivori nie zdołało znaleźć sposobu na odwrócenie losów serii, a Lunacy zakończyło turniej na podium, pokazując dojrzałość i skuteczność w decydującym starciu.
Wielki finał
Jonixal Esports 2:1 Victoria Nostra
Finał Underground Rivals wymagał pełnych trzech map i od samego początku zapowiadał się na emocjonujące widowisko. Pierwsza mapa była zdecydowanie po stronie ViNo, które kontrolowało przebieg rund i zakończyło ją w dość jednostronny sposób, dając sygnał, że jest gotowe powalczyć o mistrzostwo. Druga mapa przyniosła jednak zmianę dynamiki. Gdzie Jonixal wróciło do gry, stopniowo odrabiając straty i wyrównując serię. Obie drużyny miały swoje momenty, a każda runda była ważna dla losów spotkania.
Decydująca, trzecia mapa była równie wyrównana i pełna napięcia. Victoria Nostra starała się walczyć do samego końca, ale ostatecznie to Jonixal Esports okazało się skuteczniejsze i zamknęło serię wynikiem 2:1, zdobywając tytuł mistrza turnieju i kończąc play-offy w imponującym stylu.
Zakończenie Underground Rivals – turniej, który pokazał prawdziwą siłę sceny
Underground Rivals udowodnił, jak wyrównana i nieprzewidywalna potrafi być rywalizacja na tej scenie. Od fazy grupowej pełnej zwrotów akcji, przez intensywne play-offy, aż po finał, który wyłonił nowego mistrza. Każdy etap turnieju dostarczył widzom solidnej dawki emocji. Choć trofeum trafiło w ręce Jonixal Esports, to cały turniej pokazał, że wiele ekip ma potencjał, by w przyszłości powalczyć o najwyższe cele. Underground Rivals zamyka się więc nie tylko jako kolejna edycja zmagań, ale także jako zapowiedź tego, co może czekać nas w następnych miesiącach.
