Kilka dni temu rozegrany został mecz w ramach playoffów Arrmy Open, który z założenia miał być świętem rywalizacji i sportowych emocji. Zamiast tego, jego następstwa przerodziły się w jedną z najbardziej niepokojących sytuacji ostatnich tygodni na polskiej scenie Counter-Strike’a. Już w pierwszych godzinach po spotkaniu głos zabrała organizacja TW E-Sports. Po ich zwycięstwie nad Perła-Esport i standardowym wpisie „ez” w czacie meczowym, zawodnicy drużyny przeciwnej mieli dopuścić się skrajnie nieakceptowalnych zachowań. Zamiast sportowej reakcji, w stronę TW E-Sports zaczęły napływać groźby śmierci, próby doxowania oraz zapowiedzi fizycznych konfrontacji, które zdecydowanie wykraczają poza jakiekolwiek normy rywalizacji. Zarówno e-sportowej, jak i tej poza ekranem.
Groźby, doxowanie i odpowiedzialność
Z relacji przekazanych przez TW E-Sports wynika, że po zakończeniu spotkania sytuacja bardzo szybko wymknęła się spod kontroli. W prywatnych wiadomościach oraz komunikacji po meczu zaczęły pojawiać się pewne treści. Takie, które nie mają nic wspólnego ani z emocjami sportowymi, ani z powszechnie rozumianym trash talkiem. Mowa o groźbach pozbawienia życia, wulgarnych i homofobicznych obelgach, zapowiedziach fizycznych konfrontacji. Takich jak „jak z glockiem przyjadę, to może cię nawet papież trenować” lub „obyście zdechli pedały”. Niestety mowa także o próbach doxowania, obejmujących ujawnianie nazwisk oraz, jak relacjonuje organizacja, nawet adresów zawodników. Przykładem jest zdanie „[n4t3k] jak tam gokarciki?”.
Takie zachowania nie są „ostrym językiem” ani internetową przepychanką. To przekroczenie granicy, za którą zaczyna się realne zagrożenie dla bezpieczeństwa konkretnych osób. Jak podkreśla przedstawiciel TW E-Sports:
Nigdy nie spotkaliśmy się z aż taką patologią w CS‑ie. Nikt mnie wcześniej nie zdoxował za napisanie ‘ez’ po meczu.
n4t3k – założyciel TW E-Sports
Arrmy zareagowało na zgłoszenia bez wahania. Po ich analizie organizator nałożył na zawodników Perła-Esport dwutygodniowy ban oraz wykluczył ich z dalszej rywalizacji w playoffach w tym składzie. Decyzja ta wysyła jasny sygnał, że organizatorzy rozgrywek nie będą przymykać oka na sytuacje, w których rywalizacja przeradza się w groźby i nienawiść.
Równie stanowczo wypowiedziało się TW E-Sports. Organizacja jednoznacznie potępiła wszelkie formy agresji słownej wykraczające poza sportowy trash talk. Takie jak grożenie zabraniem życia lub zdrowia oraz próby ujawniania danych osobowych. Przedstawiciele zespołu zapowiedzieli również, że w przypadku dalszej eskalacji przekażą sprawę odpowiednim instytucjom.
Cała sytuacja po raz kolejny pokazuje, że e-sport mimo swojej cyfrowej formy funkcjonuje w realnym świecie. Słowa mają konsekwencje, a przyzwolenie na groźby czy doxowanie prowadzi wyłącznie do dalszej degradacji sceny. Jeśli środowisko ma rozwijać się w profesjonalnym kierunku, społeczność musi takie zachowania nagłaśniać, zgłaszać i konsekwentnie piętnować.
TW E-Sports pokazuje, że na patologię w esporcie nie ma zgody
Sprawa TW E-Sports i Perła-Esport nie powinna zostać zapamiętana wyłącznie jako kolejny incydent po meczu. To wyraźny sygnał ostrzegawczy dla całej sceny, że granica między rywalizacją a patologią bywa dziś przekraczana zbyt łatwo. Emocje są nieodłączną częścią e-sportu, ale nie mogą usprawiedliwiać gróźb, nienawiści ani prób ingerowania w czyjeś życie poza serwerem.
Postawa Arrmy oraz stanowisko TW E-Sports pokazują, że reagowanie ma sens i że konsekwencje są realne. Teraz odpowiedzialność spoczywa również na społeczności. Na zawodnikach, organizacjach i kibicach, by nie bagatelizować podobnych sytuacji i jasno je piętnować. Jeśli e-sport ma dalej rozwijać się jako profesjonalna i bezpieczna przestrzeń, takie zachowania muszą spotykać się z jednoznaczną reakcją. Bez wyjątków, bez tłumaczeń i bez przyzwolenia.
TW E-sports (x.com — profil drużyny)
