Po kilku tygodniach rywalizacji w 55. sezonie ESEA Entry drużyna Panico eSports ma już za sobą sześć spotkań. Dwa pierwsze mecze omawialiśmy wcześniej w materiale łączonym o naszych partnerach w tej dywizji. A dziś wracamy, by przyjrzeć się bliżej kolejnym czterem starciom. Bilans 3–3 może wyglądać solidnie, ale droga do niego wcale nie była łatwa. Zespół doświadczył zarówno efektownych zwycięstw, jak i trudnych porażek, które pokazały, jak wyrównana potrafi być rywalizacja w dywizji Entry.
Huśtawka formy Panico eSports…
Mocne wejście Panico eSports w kolejne tygodnie sezonu
Trzeci mecz sezonu przyniósł solidne otwarcie do opisywanej dzisiaj części rywalizacji. Rumuńskie Panico eSports zmierzyło się z polskim zespołem Stoned Goats na mapie Ancient, gdzie od samego początku narzuciło własne tempo. Spotkanie zakończyło się wynikiem 13:5, a Panico kontrolowało przebieg gry niemal w każdej rundzie. To zwycięstwo pozwoliło drużynie złapać oddech po mieszanym starcie i uwierzyć w swoje możliwości przed kolejnymi wyzwaniami.
W czwartym pojedynku Panico podejmowało niemieckie TEL Main na mapie Nuke. Choć rywale postawili twarde warunki, Rumuni utrzymali koncentrację do końca, wygrywając 13:11 po wyrównanym i emocjonującym meczu. Był to dowód, że drużyna potrafi zachować chłodną głowę w trudnych momentach i skutecznie wykorzystywać swoje szanse, nawet przy presji wyniku.
Trudniejszy moment, ale wciąż z potencjałem na odbicie
Kolejny mecz nie poszedł już po myśli Panico. Starcie z tureckim zespołem CALAMITY na mapie Dust 2 zakończyło się wysoką porażką 4:13. Spotkanie od początku układało się lepiej dla rywali, którzy wykorzystali błędy Rumunów i nie pozwolili im rozwinąć skrzydeł. To był mecz, który pokazał, jak szybko sytuacja w ESEA potrafi się odwrócić i jak ważna jest stabilność formy w tej dywizji.
Dzisiejszą serię domknęło starcie z holenderskim The Elogainers na mapie Ancient. Panico próbowało nawiązać walkę, ale tym razem zabrakło skuteczności w kluczowych momentach. Ostatecznie rywale zwyciężyli 6:13, a drużyna z Rumunii musiała pogodzić się z drugą z rzędu porażką. Starcie z Holendrami pokazało, że Panico ma jeszcze nad czym popracować, zwłaszcza jeśli chce wrócić do formy z wcześniejszych meczów.
Co dalej z Panico w ESEA Entry?
Pierwsze tygodnie ESEA Entry pokazały, że Panico eSports ma solidne podstawy, by walczyć z każdym przeciwnikiem w swojej dywizji. Drużyna potrafi prezentować się pewnie, gdy wszystko działa zgodnie z planem, ale wciąż szuka stabilności i powtarzalności w grze. Jeśli Rumuni utrzymają koncentrację i wyciągną wnioski z ostatnich spotkań, kolejne mecze mogą przynieść im powrót na zwycięską ścieżkę oraz umocnienie pozycji w tabeli.
