Niedawno do naszego programu partnerskiego dołączyła ekipa, której mamy nadzieję, przedstawiać nie trzeba. Zanim jednak zdążyliśmy opisać ich drogę na scenie, to okazało się, że… Mają już za sobą całą fazę zasadniczą 55. sezonu ESEA, gdzie rywalizowali w dywizji Open10. Mowa oczywiście o Golden Five, które w ostatnich tygodniach przeszło przez intensywne czternaście spotkań. Które to było pełne wzlotów, przestojów, trudnych momentów i ciężkich wniosków. Niestety nie mieliśmy jak relacjonować ich zmagań na bieżąco. Dlatego dziś nadrabiamy zaległości z pełnym podsumowaniem tej fazy sezonu. Przejdziemy przez wszystkie mecze blokami, żeby spojrzeć na to, jak przebiegała ich droga. Od solidnego początku, przez momenty niepewności, aż po końcową serię nieudanych występów, która postawiła przed zespołem więcej pytań niż odpowiedzi.
Cała droga Golden Five w ESEA — od obiecującego startu po bolesną końcówkę
Golden Five rozpoczęło zmagania w ESEA Open10 od solidnej serii wyników, które pozwoliły drużynie wejść w sezon z pozytywnym bilansem. Pierwsze mecze pokazały zarówno pewne zwycięstwa, jak i umiejętność odrabiania strat, co dawało realne podstawy do optymizmu na dalszą część fazy zasadniczej. Rywale od początku byli wymagający, jednak sam przebieg wyników wskazywał, że G5 potrafiło znaleźć sposób na utrzymanie stabilnego otwarcia sezonu.
Mocny start, comeback i pierwsze potknięcie
Golden Five otworzyło ten sezon ESEA w stylu, który może budzić optymizm wśród kibiców. Zespół nie tylko zaczął od pewnych zwycięstw, ale też pokazał, że potrafi zachować zimną krew, gdy sytuacja zaczyna się komplikować. Pierwsze trzy mecze dobrze oddają charakter drużyny na starcie rozgrywek. Od pełnej kontroli, przez emocjonujący comeback, aż po zimny prysznic od jednego z mocniejszych rywali.
13:6 vs Berserk :mt: | Overpass
16:13 vs Ravenous Gaming
| Train
8:13 vs OT
| Overpass
Na początek G5 zmierzyło się z :mt: Berserk i od razu narzuciło swój rytm. Choć pierwsza połowa Overpassa była stosunkowo wyrównana i zakończyła się jedynie 7:5, to po zmianie stron Golden Five wyraźnie przyspieszyło. Skuteczniejsze decyzje i lepsza organizacja gry pozwoliły im zamknąć mapę wynikiem 13:6, dając drużynie pozytywny impuls na wejście w sezon. Jeszcze lepiej charakter zespołu pokazał drugi mecz, czyli starcie z
Ravenous Gaming. Po słabym początku i niekorzystnym wyniku 4:8 wydawało się, że G5 może mieć problemy z utrzymaniem tempa. Jednak drużyna pokazała determinację i zdolność do odbudowy, doprowadzając spotkanie na Trainie do dogrywki. Tam zachowała więcej spokoju, wygrywając 16:13 i udowadniając, że potrafi reagować pod presją.
Trzecie spotkanie z
OT okazało się natomiast znacznie trudniejsze. Rywale dominowali od pierwszych rund, szybko budując przewagę 2:10. Mimo prób powrotu po zmianie stron, strat nie udało się odrobić, a mapa zakończyła się porażką Golden Five 8:13. Pierwszy blok meczów zamyka więc bilans 2–1, który oddaje pełne spektrum możliwości G5. Drużyna pokazała zarówno kontrolę, jak i mentalność pozwalającą wychodzić z trudnych sytuacji. Do tego jednocześnie otrzymała jasny sygnał, które elementy wymagają doszlifowania przed kolejnymi kolejkami.
G5 nie zwalnia tempa — trzy wygrane i pokaz konsekwentnej gry
Po solidnym otwarciu sezonu Golden Five kontynuowało swoje występy w równie obiecującym stylu. Kolejne trzy spotkania pokazały nie tylko rosnącą pewność siebie drużyny, ale też coraz bardziej widoczną stabilność, która jest kluczowa przy długim sezonie ligowym. G5 wygrało wszystkie mecze w tym bloku, a każde zwycięstwo miało nieco inny charakter, dzięki czemu obraz zespołu staje się coraz pełniejszy.
13:7 vs Wisła Sharks
| Ancient
13:9 vs VISION e-sports
| Train
13:10 vs Team ArKan
| Nuke
Pierwszym rywalem była
Wisła Sharks. Golden Five od początku wyglądało na drużynę z konkretnym planem… Gdzie już po pierwszej połowie Ancienta prowadziło 8:4, kontrolując tempo i nie pozwalając przeciwnikowi złapać serii. Po zmianie stron G5 dokończyło pracę, wygrywając 13:7 i dokładając kolejne pewne zwycięstwo do tabeli. Drugie starcie, tym razem przeciwko
VISION e-sports, było bardziej wyrównane, choć nadal przebiegało pod dyktando Golden Five. Pierwsza połowa na Trainie zakończyła się skromnym, ale w pełni zasłużonym prowadzeniem 7:5. Po przerwie G5 utrzymało przewagę, prezentując dojrzalsze decyzje i lepsze wykorzystywanie kluczowych rund. Spotkanie zakończyło się wynikiem 13:9, może nie bez nerwów, ale z kontrolą sytuacji.
Najtrudniej zaczęło się w starciu z
Team ArKan. G5 musiało odrobić straty po przegranej pierwszej połowie Nuke’a wynikiem 5:7. To jednak tylko dodało drużynie motywacji, bo po zmianie stron G5 zaczęło wyglądać znacznie lepiej, przejmowało inicjatywę i krok po kroku, odwracało przebieg meczu. Ostateczne 13:10 to rezultat, który raczej dobrze oddaje charakter tego spotkania. Trudny start, ale równie imponujące zamknięcie. Tak więc blok trzech kolejnych meczów kończy się więc bilansem 5–1, a Golden Five po raz kolejny potwierdza, że potrafi zarówno kontrolować przebieg gry, jak i podnieść się wtedy, gdy początek nie idzie po ich myśli.
Wahania formy i pierwsze poważniejsze potknięcia G5
Kolejny etap fazy zasadniczej okazał się dla Golden Five najbardziej nierówny ze wszystkich dotychczasowych. Po mocnym wejściu w sezon drużyna natrafiła na wyraźny opór, zaliczając zarówno bolesne porażki, jak i cenne zwycięstwo, które pozwoliło zatrzymać negatywną serię. Ten blok spotkań najlepiej oddaje zmienność formy G5 oraz fakt, że nawet krótkie momenty słabości potrafią przełożyć się na wynik.
10:13 vs Ratfest
| Overpass
6:13 vs PRENSES
| Train
13:10 vs SouthendMassive :uk: | Train
Pierwsze spotkanie przeciwko
Ratfest zapowiadało się na zacięty mecz i takie właśnie było. Pierwsza połowa Overpassa zakończyła się remisem 6:6, co wskazywało na wyrównany pojedynek i dobrą koncentrację obu stron. Niestety po zmianie stron to rywale szybciej złapali rytm, wygrali kluczowe rundy i ostatecznie zamknęli mecz 10:13. G5 było blisko, brakowało naprawdę niewiele jednak przewaga Ratfest w końcówce była już zbyt wyraźna.
Drugi mecz, przeciwko
PRENSES, okazał się najtrudniejszym sprawdzianem w tym fragmencie sezonu. Train od pierwszych minut był wyraźnie kontrolowany przez przeciwnika. Wtedy też pierwsza połowa skończyła się aż 1:11, co praktycznie przekreśliło szanse G5 na powrót. Mimo że w drugiej połowie drużyna spróbowała jeszcze powalczyć o korektę wyniku, różnica była po prostu zbyt duża. Spotkanie zakończyło się porażką 6:13, a G5 musiało przełknąć gorzką lekcję. Na szczęście kolejne starcie przyniosło upragnione przełamanie. :uk: SouthendMassive rozpoczęło Train od prowadzenia 5:7, ale po zmianie stron Golden Five wreszcie pokazało kontrolę i konsekwencję, których brakowało wcześniej. Skuteczna gra w drugiej połowie pozwoliła odwrócić losy meczu i wygrać 13:10, co zamknęło ten trudny blok bilansem 6–3.
Seria, która zabolała najbardziej — pięć porażek z rzędu i najtrudniejszy moment sezonu
Ostatni fragment fazy zasadniczej okazał się dla Golden Five prawdziwym testem charakteru. Drużyna weszła w końcówkę sezonu z bilansem pozwalającym jeszcze myśleć o solidnym wyniku, ale kolejne spotkania ułożyły się w bolesną serię pięciu porażek, które w dużej mierze zdefiniowały końcowy obraz całej kampanii. Co ważne niemal każdy z tych meczów był „do wygrania”, lecz brakowało detali, skuteczności w kluczowych rundach i zimnej krwi w końcówkach.
11:13 vs VyceClan
| Ancient
10:13 vs ROC Female
| Ancient
11:13 vs DRAMAMONKz :de: | Overpass
6:13 vs Iba Chotko :ua: | Overpass
10:13 vs Japanese Coffee :nl: | Ancient
Pierwsze starcie z
VyceClan zaczęło się naprawdę obiecująco. G5 prowadziło 7:5 do przerwy na Ancient, jednak po zmianie stron wyraźnie straciło rytm i ostatecznie przegrało 11:13. Był to mecz, który mógł ustawić blok zupełnie inaczej. Zamiast tego rozpoczął negatywny trend. Niewiele lepiej wyglądało starcie z
ROC Female. Rywale szybko zbudowali wyraźne prowadzenie 4:8, a mimo prób powrotu G5 nie było w stanie naprawić strat. Druga połowa była waleczna, ale nieskuteczna i mecz zakończył się 10:13.
Trzecie spotkanie, przeciwko :de: DRAMAMONKz, było niemal kalką poprzedniego. Znów pierwsza połowa 4:8, znów pogoń w drugiej i znów comeback zatrzymany w decydującym momencie. Kolejne 11:13, kolejna frustrująco bliska porażka. Najbardziej jednostronny mecz tej serii to pojedynek z :ua: Iba Chotko. Po względnie wyrównanej pierwszej połowie z wynikiem 5:7, druga połowa kompletnie się posypała. Rywal praktycznie zdominował końcówkę, doprowadzając do wyniku 6:13 na Overpassie. Na koniec seria została domknięta starciem z :nl: Japanese Coffee. Po remisie 6:6 w pierwszej połowie Ancient można było liczyć na wyrównaną walkę do samego końca. I faktycznie walka była, ale to rywal okazał się skuteczniejszy w kluczowych momentach, zamykając mecz 10:13 i przedłużając czarną passę G5.
Co dalej z Golden Five?
Faza zasadnicza ESEA Open10 była dla Golden Five prawdziwą sinusoidą. Zespół zaliczył mocny start, kilka udanych serii oraz momenty, w których potrafił odwracać losy spotkań, pokazując charakter i stabilność. Jednak końcówka sezonu uwypukliła problemy, które narastały z tygodnia na tydzień. Brak skuteczności w kluczowych rundach, niewykorzystywane przewagi oraz zbyt duże przestoje po zmianie stron. Ostateczny bilans to mieszanka tego, co najlepsze i najtrudniejsze w grze Golden Five. Choć seria pięciu porażek z rzędu z pewnością zabolała, sama drużyna podkreśla, że traktuje ją jako punkt wyjścia, a nie pułap sufitu. Analiza błędów trwa, a fundamenty pod przyszłe mecze wciąż są solidne. Teraz pozostaje czekać na kolejne kroki zespołu i odpowiedź na pytanie, które towarzyszyło im przez całą końcówkę tej fazy… Czyli jak szybko Golden Five zdoła wrócić na właściwe tory?
