Ground Games Cup miał być dla VoFoxen Rising turniejem, w którym akademia pokaże swój potencjał na tle ambitnych rywali. Miał być momentem, w którym doświadczenie spotka się z determinacją. Pierwszy mecz dawał nadzieję, że ta historia potoczy się w dobrym kierunku. Jednak jak to bywa w CS-ie, rzeczywistość szybko okazuje się brutalna. Właśnie mimo świetnego otwarcia, dwa kolejne mecze okazały się testem, z którego nie udało się wyjść zwycięsko. Po trzech intensywnych starciach Młode Lisy musiały uznać wyższość rywali. Tym samym akademia VoFoxen kończy udział w turnieju, na fazie grupowej z bilansem 1–2, pozostawiając po sobie mieszankę niedosytu i materiału do analizy przed następnymi turniejami.
Przebieg fazy grupowej — od mocnego startu po bolesne potknięcia
Choć VoFoxen Rising weszło w turniej z energią i pewnością siebie, każdy kolejny mecz coraz mocniej odsłaniał słabości akademii. Od efektownego zwycięstwa na otwarcie, przez wyrównany bój, aż po rozczarowujący finał ich przygody. Faza grupowa okazała się pełną kontrastów opowieścią o ambicjach i trudnych lekcjach.
VoFoxen Rising 13:3 Strzał z Bonia | Mirage
Młode Lisy rozpoczęły turniej z prawdziwym rozmachem. Mirage od pierwszych minut wyglądał tak, jakby był ich mapą. Pełna kontrola tempa, pewne decyzje i brak momentów zawahania. Już sam wynik 13:3 mówi wiele… VoFoxen Rising narzuciło styl gry, na który Strzał z Bonia nie potrafił znaleźć odpowiedzi. To spotkanie wyglądało jak idealny pokaz siły akademii. Młode Lisy sprawiały wrażenie dobrze przygotowanych zarówno taktycznie, jak i mentalnie, a przeciwnik praktycznie nie miał okazji, by wejść w mecz i złapać rytmu. Tak jednostronne zwycięstwo było wyraźnym sygnałem dla reszty grupy, że VoFoxen przyjechało po awans.
VoFoxen Rising 9:13 ZEN Esport | Ancient
Po efektownym zwycięstwie na Mirage’u Młode Lisy wchodziły w drugi mecz z naturalnym rozpędem, ale Ancient szybko okazał się brutalnym zderzeniem z rzeczywistością. To mapa, która nie wybacza, a ZEN Esports wykorzystało to do maksimum. Spotkanie było dla VoFoxen Rising jak zimny kubeł wody… Zamiast swobodnej kontroli jak w pierwszym meczu, pojawiła się konieczność gry o każdy centymetr mapy. Choć Młode Lisy długo trzymały kontakt i nie pozwalały przeciwnikom zbudować dużej przewagi, końcówka poszła już zdecydowanie po myśli ZEN. Kilka kluczowych rund uciekło w najmniej odpowiednich momentach. Tym samym wynik 9:13 nie tylko przekreślił szanse na szybki awans, ale też znacząco skomplikował układ grupy.
VoFoxen Rising 5:13 Mollitiem | Ancient
Po jednej porażce Młode Lisy wciąż miały szansę odwrócić losy fazy grupowej. Na ich nieszczęście decydujące spotkanie znów rozgrywało się na Ancientcie, który już raz dał o sobie znać i tym razem również nie zamierzał być łaskawy. Mollitiem od pierwszych rund narzuciło swój plan gry, szybko przejmując inicjatywę i zmuszając VoFoxen do ciągłego gonienia wyniku. Choć akademia próbowała jeszcze szukać sposobów na odbudowanie i powrót do meczu, przewaga rywali tylko rosła. Brak punktów zaczepienia, problemy z przełamaniem przeciwnika i presja wyniku zrobiły swoje. Ostatecznie wynik 5:13 przypieczętował odpadnięcie Młodych Lisów between Ground Games Cup.
Wnioski na przyszłość — cenne doświadczenie mimo braku awansu
Choć VoFoxen Rising nie zdołał wywalczyć awansu z grupy, ich występ w Ground Games Cup trudno nazwać straconym. Turniej pokazał zarówno mocne strony akademii, jak i elementy, które wymagają dopracowania. Zwłaszcza na mapach takich jak Ancient. Efektowne zwycięstwo na start pokazało potencjał i możliwość rywalizacji na solidnym poziomie, ale kolejne mecze stały się przypomnieniem, że stabilność i konsekwencja są fundamentem sukcesów w dłuższej perspektywie.
Jeśli Młode Lisy wyciągną właściwe wnioski, to Ground Games Cup może okazać się dla nich ważnym punktem zwrotnym. A doświadczenie zdobyte w tej fazie ważną inwestycją, która może zaprocentuje w kolejnych turniejach.
VoFoxen Esport (x.com — facebook — profil drużyny — discord — instagram — tiktok)
