Playoffy 54. sezonu ESEA dopiero nabierają rozpędu, a każda drużyna walczy o najwyższą stawkę, czyli awans do wyższych dywizji. Dla Gloris eSports droga do sukcesu nie będzie jednak usłana różami. Ekipa przegrała swoje pierwsze spotkanie w playoffach dywizji Intermediate, co zepchnęło ich do drabinki przegranych, gdzie margines błędu praktycznie nie istnieje. Tutaj każdy mecz to gra o życie, a jedno potknięcie oznacza już definitywne pożegnanie się z dalszą rozgrywką.
Na pocieszenie, Gloris nie musieli rozgrywać pierwszej rundy dolnej drabinki, przez tzw. rundę bye. Dzięki niej automatycznie znaleźli się w drugiej rundzie. To dało im chwilę oddechu i dodatkowy czas na przygotowanie się do kolejnych rywali. Pytanie tylko, czy uda im się przełożyć ten handicap na dobrą grę? Ale dziś skupimy się na tym, jak wyglądało ich otwierające starcie w playoffach.
Wyrównana walka, czy jednak totalna dominacja rywala?
Gloris eSports 0:2 Unstoppaballs
5:13 | Train
Pierwsze starcie w playoffach nie ułożyło się po myśli Gloris eSports. Rywale zdecydowali się na wybór mapy Train, która od czasu remake’a budzi mieszane uczucia wśród społeczności Counter-Strike’a. Część drużyn ją omija, inni natomiast potrafią wykorzystać jej specyfikę do zbudowania solidnej przewagi. Niestety, w tym przypadku wybór ten zdecydowanie sprzyjał Unstoppaballs. Od samego początku widać było, że to oni czują się na tej mapie pewniej, a Gloris nie potrafiło w pełni odnaleźć swojego rytmu gry. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 4:8, co już wtedy stawiało drużynę w bardzo trudnej sytuacji. Cztery zdobyte rundy dawały tylko iluzoryczne nadzieje na powrót, a każdy kolejny błąd ograniczał szanse na skuteczną pogoń.
Po zmianie stron Unstoppaballs tylko potwierdziło swoją dominację i bez zbędnych komplikacji domknęło mapę wynikiem 5:13. Przy tak jednostronnym rezultacie trudno szukać pozytywów, ale warto zaznaczyć, że pomimo niekorzystnego przebiegu spotkania zawodnicy Gloris starali się walczyć do końca. Choć żaden z zawodników Gloris nie zakończył mapy z dodatnim bilansem, to najbliżej tego był papitosmerf, który zakończył to starcie z 14 eliminacjami przy 16 zgonach.
5:13 | Ancient
Druga mapa rywalizacji była już wyborem Gloris eSports, co dawało nadzieję na powrót do meczu i wyrównanie stanu spotkania. Niestety, scenariusz okazał się niemal kopią wcześniejszego starcia na Trainie. Początek wyglądał jeszcze obiecująco, lecz ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 4:8 na korzyść Unstoppaballs. Taki rezultat dawał już wyraźny handicap rywalowi, ale nie przekreślał jeszcze wszystkich szans Gloris. Niestety po zmianie stron rosyjska formacja ponownie przejęła pełną kontrolę nad grą, nie pozwalając polskim zawodnikom rozwinąć skrzydeł. Ancient zakończył się wynikiem 5:13, a całe spotkanie pewnym zwycięstwem 0:2 dla Unstoppaballs.
W statystykach tym razem można jednak znaleźć nieco jaśniejsze punkty. Wilczureq zakończył mapę z dodatnim bilansem 18 eliminacji przy 16 zgonach, a trixen był bardzo blisko wyjścia na plus, robiąc 14 fragów, padając przy tym 15 razy. Choć te indywidualne wyniki były solidniejsze niż na pierwszej mapie, nie wystarczyły, aby odwrócić losy spotkania.
Co czeka dalej Glori eSports?
Dwumapowe starcie jasno pokazało, kto w tym pojedynku rozdawał karty. Unstoppaballs od pierwszej do ostatniej rundy kontrolowało sytuację i bez większych problemów zamknęło serię 0:2. Dla Gloris eSports porażka oznacza spadek do dolnej drabinki, gdzie nie będzie już miejsca na potknięcia. Każde kolejne spotkanie będzie walką o przetrwanie. Jeśli drużyna chce dalej liczyć się w grze o awans, musi błyskawicznie wyciągnąć wnioski z tej lekcji. Teraz nadszedł moment prawdziwej próby charakteru, bo albo Gloris podniesie się po nieudanym początku, albo pożegna się z marzeniami o wyższej dywizji.
Gloris eSports (x.com — profil drużyny)
