Jeszcze kilka dni temu Gloris eSports było o krok od spełnienia turniejowych marzeń… W półfinale Fire Onion Cup pokazali charakter, opanowanie i formę, która pozwoliła im zameldować się w wielkim finale rozgrywek. To właśnie tam, w decydującym starciu, miało rozstrzygnąć się wszystko. Jeśli ktoś chce sobie przypomnieć ich drogę do finału, zapraszamy do naszego poprzedniego artykułu poświęconego półfinałowi. To tam bardziej szczegółowo opisywaliśmy kluczowe momenty tamtego spotkania i emocje towarzyszące awansowi. Dziś jednak zostawiamy półfinał za sobą. Ten tekst to już nie historia o drodze, lecz o samym finale… Meczu, który miał dać Gloris eSports złoto, ale ostatecznie napisał zupełnie inny scenariusz.
Wielki finał Fire Onion Cup był czymś więcej niż tylko kolejnym meczem w drabince. To był test odporności psychicznej, konsekwencji i umiejętności gry pod ogromną presją. Gloris eSports przystępowało do niego z wiarą i realnymi nadziejami na końcowy triumf. Jednak jak często bywa w e-sporcie, nie zawsze wygrywa ten, kto wydaje się najbliżej celu.
Wielki finał Fire Onion Cup – BO5, które zakończyło się szybciej niż zakładano
Finał Fire Onion Cup zaplanowany był jako pełna seria BO5, która miała dać obu drużynom przestrzeń na adaptację, odpowiedzi i ewentualne zwroty akcji. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Rywalizacja zakończyła się już po trzech mapach. Niestety M0CZODOL nie pozwolił Gloris eSports rozwinąć skrzydeł i realnie wrócić do walki o złoto. Choć sam wynik serii może sugerować jednostronne starcie, każda z map miała swój własny przebieg i momenty, w których Gloris próbowało nawiązać walkę.
Gloris eSports 5:13 M0CZODOL | Ancient
Pierwszą mapą finału był Ancient i od samego początku było widać, że wejście w mecz nie ułożyło się po myśli Gloris Esports. M0CZODOL szybko narzucił swoje tempo i zbudował przewagę, zmuszając Gloris do ciągłego gonienia wyniku. Rezultat 5:13 pokazuje, że Gloris miało problemy z ustabilizowaniem swojej gry na przestrzeni całej mapy. Pojawiały się pojedyncze momenty, w których drużyna była w stanie odpowiedzieć punktami i zatrzymać serię przeciwnika. Brakowało jednak regularności i dłuższych fragmentów gry pod pełną kontrolą. Ancient, zamiast być mapą otwarcia dającą pewność siebie, stał się trudnym początkiem finałowej serii.
Gloris eSports 10:13 M0CZODOL | Mirage
Druga mapa przyniosła zdecydowanie więcej wyrównanej rywalizacji. Mirage to mapa, na której często decydują detale, a wynik 10:13 najlepiej oddaje przebieg tej części finału. Gloris eSports było znacznie bliżej przejęcia inicjatywy i do samego końca utrzymywało kontakt punktowy z ekipą M0CZODOL. Choć ostatecznie to rywal wyszedł z tej mapy zwycięsko, Mirage pokazał, że Gloris potrafiło dostosować się do warunków meczu i postawić trudniejsze warunki. Kilka przegranych rund więcej niż przeciwnik zadecydowało o losach mapy, ale właśnie tutaj można było zobaczyć największy potencjał Gloris w całej serii.
Gloris eSports 4:13 M0CZODOL | Train
Trzecia mapa, jaką był Train, okazała się jednocześnie ostatnią odsłoną finału. Wynik 4:13 jasno wskazuje, że M0CZODOL kontrolował przebieg spotkania i nie pozwolił Gloris eSports na rozwinięcie skrzydeł. Train często bezlitośnie obnaża problemy drużyn, które muszą grać pod presją i bez marginesu błędu. W takiej sytuacji znalazło się Gloris, wiedząc, że przegrana mapa oznacza koniec serii i utratę szans na odwrócenie losów finału. Pomimo prób walki i zdobywania kolejnych rund, przewaga ekipy M0CZODOL była zbyt wyraźna, by realnie myśleć o przedłużeniu BO5.
Finał, który boli… ale uczy
Może i finał Fire Onion Cup nie przyniósł upragnionego złota dla Gloris eSports, ale stał się wyraźnym punktem odniesienia dla całego turnieju. Seria BO5, która zakończyła się już po trzech mapach… To ona brutalnie pokazała, jak wymagający potrafi być decydujący etap rozgrywek. Oraz jak niewielki margines błędu pozostaje w starciu o najwyższe cele. Każda z map była kolejnym przypomnieniem, że w finałach nie wystarczy sam potencjał. Jednak mimo porażki sam awans do wielkiego finału pozostaje dla Gloris eSports ważnym osiągnięciem i potwierdzeniem, że droga obrana w trakcie turnieju była właściwa. Fire Onion Cup zostawia po sobie niedosyt, ale też cenne doświadczenie, które może zaprocentować w kolejnych występach zespołu. To jeden z tych turniejów, które nie kończą się pucharem, lecz zostają w pamięci jako moment przełomowy… Trudny, ale potrzebny krok w dalszym rozwoju drużyny.
Gloris eSports (x.com — profil drużyny)
